"Coś niecoś..." | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Jeden dzień z życia Krzysztofa Ibisza
13:43, 19 luty 2007
.. 5 komentarz(e)
.. Link
6:00 Krzysztof śpi. Trochę mu gorąco w garniturze, ale przecież nie będzie spał w piżamie. W każdym razie nie on, dżentelmen. Ma zły sen. śni mu się że nie wszyscy go poznają na ulicy. Na szczęście okazuje się że to jakaś wycieczka Egipcjan. Na wszelki wypadek daje im swoje zdjęcia z autografem. Na drugi raz już go poznają. 7:00 Krzysztof biegnie na siłownię. Będzie dziś ćwiczył uda i powtarzał "dobry wieczór państwu" na różne sposoby. 9:00 Czas na angielskie śniadanie. Sok, płatki na mleku, jajka na bekonie, plama na obrusie. 10:00 Krzysztof jedzie do telewizji. Po drodze wszyscy proszą go o autograf. Jeden nie prosi. Krzysztof wręcza mu na siłę. 10:30 W studio już czekają. Krzysztof chce żeby sprawdzono czy wszyscy telewidzowie włączyli telewizory. Nie chciałby żeby ktoś stracił z tego, co on będzie mówił. 11:00 Wreszcie jest na wizji. Będzie dziś występował do 23:00. Szkoda że w międzyczasie będą jeszcze coś nadawać. Spróbuje pogadać z prezesem żeby w ogóle zrezygnował z programów. 15:00 Mała przerwa. Krzysztof je obiad w bufecie. Jest niespokojny. Prosi kogoś żeby się dowiedział czy nie ma protestów że go nie ma na wizji. 15:15 Krzysztof wraca przed kamery. Jest skruszony. Wie że 15 minut bez niego to cała wieczność. Jak by to telewidzom wynagrodzić? Już wie. Następnym razem będzie jadł obiad na wizji. 19:00 Znów mała przerwa. Krzysztof musi pójść do toalety. Jak to wynagrodzić telewidzom? Przecież nie będzie.... 23:00 Dyżur w telewizji minął. Powrót do domu. Nikogo nie ma na ulicy, więc Krzysztof składa autografy na chodnikach i murach. Jutro pogada z prezesem żeby kamery zainstalować również w jego mieszkaniu. Przecież śpi też pięknie. Codziennie ktoś ma imieniny lub też urodziny. I przy tej okazji zawsze wychyli się szklaneczke lub kieliszek tego lub owego za zdrowie solenizanta. Warto w takim momencie błysnąć jakimś zabawnym toastem. :)
13:36, 19 luty 2007
.. 0 komentarz(e)
.. Link
Żeby nasi wnukowie mieli bogatych dziadków. Pijmy szybciej bo szkłem przejdzie! Wypijem bo zgnijem! Chluśniem bo uśniem! Na pohybel Bayer Fullowi i komuchom. Radujmy się drodzy przyjaciele, bo tak się szczęśliwie złożyło, że żaden z nas jeszcze syfka nie podłapał. Człowiek nie żyje po to żeby jeść, ale je żeby nie pić na pusty żołądek. Żeby rodzice naszych dzieci byli bogaci! Zdrowie wasze w gardło nasze! Wypijmy za drzewa.. Z których będa nasze trumny, niech rosną jak najdłużej! Żeby stolarze naszych trumien jeszcze się nie narodzili. Zdrowie cioci niech się dalej grzmoci! Zdrowie szybkich pań i pięknych koni. Słuchaczy Radia Maryja: Zdrowaś Mario. Zdrowie koni i pięknych pań, na które wsiadamy! Za kobiety, za konie i za tych którzy je dosiadają. W górę serca! Zdrowie pięknych pań..........może jeszcze przyjdą. No to jeszcze po kropelce póki wódka jest w butelce. Zdrowie mężczyzn ze stojącymi... przed nimi kieliszkami, oraz za panie które im dają... te kieliszki wypić. Za zdrowie wszystkich co dzisiaj nie moga! Bęc go w migdał, aby krzyk dał. Za tych co na morzu i nie płacą alimentów! Zdrowie żon i kochanek. By nigdy nie spotkały się razem. Za kobiety z tuszą co kuszą. Pijmy bo pełnych butelek nie skupują. Żeby się nasze dzieci grzmotu niebały! Choć wódka gubi narody, pojedyńczym ludziom nie wyżądzą szkody! Słońce rozbiera dziewczyny do kostiumów kompielowych, wypijmy za to żeby nasze oczy świeciły jaśniej niż słońce. Ratujmy się, bo trzeźwiejemy! Piłeś - nie jedź, nie piłeś - wypij! No to - Jan Sebastian BACH! No to jak to mawiają na Podhalu - no wySąCZ! W rączkę i do buzi. [w towarzystwie kobiet] Za ruską marynarkę ... Do dna! W górę szklanki koleżanki. Zdrowie pięknych pań i mojej żony też. Żeby nam się dobrze działo, w dzień wisiało, w nocy. stało. To buch teściową w klatke piersiową. Za kosmonautów! Budowlane Po szklanie i na rusztowanie! Zdrowie na budowie póki betoniara hula. Po calaku i do baraku! Cyk i na dźwig. My bracia budowlani nigdy trzeźwi zawsze wlani! Bah i na dach. No to po dwie miarki i do betoniarki. Zdrowie na budowie, bo mąż się buduje a żona mu się wali. BiBLIA NapisanA Przez StUdentÓw
13:34, 19 luty 2007
.. 0 komentarz(e)
.. Link
DoMowe SpOsoBY pRzY poMOCY kOMPUTera
13:29, 19 luty 2007
.. 0 komentarz(e)
.. Link
Na włosów wypadanie pomóc może jeno monitorem monochromatycznym naświetlanie co wieczór, aż do skutku. Na oparzenia i wszelkie kolan uszkodzenia trzykrotnie sformatowany dysk 3.5" przykładać. Zużytych taśm barwiących z drukarek igłowych wyrzucać się nie godzi, albowiem wielką moc posiadają i na podwórcu zakopane dobroć i szczęście sprowadzają na domostwo. Procesorów 286 kilka do sienników włożonych na dobre od reumatyzmu uchroni. Klawiatura stara na noc pod poduszkę chowana spokojny sen zapewnić potrafi. Niemowlę od biegunki chronić będzie nie używany, acz nie najświeższy mousepad do posłania wsunięty. Pamiętać należy, że nie użytkowany laptop ponoć raz do roku sam obliczeń tajemnych dokonuje i rewolucyję jakąś w ognisko domowe wprowadzić gotowy. Panna szczęśliwie za mąż wydać się pragnąca winna o północku przy świetle księżycowym adres swój internetowy na rozstaju dróg głęboko zakopać, komendy DOSowe przy tym szeptem wypowiadając. Dziennik szefa rady nadzorczej
13:26, 19 luty 2007
.. 0 komentarz(e)
.. Link
PONIEDZIAŁEK: Musze zmienić sekretarkę. Skończyła 19 lat. Za stara. WTOREK: Dzisiaj zaczyna się szkolenie w Kapsztadzie. Samolot do RPA nie chciał czekać na mnie 4 godziny. Poleciałem do RPA z dachu mego biurowca śmigłowcem. SRODA: Podróż trochę się przeciąga. Międzylądowanie w Paryżu. Faktycznie, to nie kasztany są najlepsze na placu Pigalle. CZWARTEK: Tankowanie w Kairze. śmigłowiec wypił 1000 litrów. Ja tylko 7. Naród nieużyty. Kazałem by przynieśli do mnie piramidy. Nie chcieli. Podobno są bardzo duże. A na zdjęciach maja tylko kilka centymetrów. PIATEK: Spotkałem kumpli w Kapsztadzie. Szkolenie jest O.K. Tankują już od poniedziałku. SOBOTA: Kumpel z RPA ma urodziny. Jest prezesem kopalni diamentów. Dałem mu w prezencie helikopter. Nie będę ciągnął złomu z powrotem ze sobą. NIEDZIELA: Niestety szkolenie się kończy. A zapowiadało się fantastycznie. PONIEDZIAŁEK: Prezes od diamentów obiecał mi w rewanżu sekretarkę. Podobno jest ciemna. Co tam, wszystkie sekretarki są ciemne. Dorzucił kilo diamentów. Fajny kumpel. WTOREK: Powrót do kraju. Tym razem rejsowym samolotem niestety żadnego międzylądowania. SRODA: Rozpakowałem sekretarkę. Okazało się, że jest ciemna dosłownie. Zmieniłem wyposażenie biura. Wszystkie meble czarne. CZWARTEK: Okazało się, że kolorystycznie jest wszystko w porządku, ale sekretarka zna tylko angielski i bantu. Zatrudniłem tłumacza. Wszystko pójdzie w koszty. PIATEK: Dzisiaj moje urodziny. Dostałem od Zarządu nowy helikopter. Ten poprzedni miał już rok. Sekretarka się stara, ale mówi ze paznokcie jej przeszkadzają w pisaniu. Dobrze, że nie przeszkadzają w czym innym. SOBOTA: Próbny lot nad Warszawa. Kazałem obniżyć Pałac Kultury. Za bardzo przeszkadza w lataniu. NIEDZIELA: Jak to dobrze, że dziś niedziela. Trochę wytchnienia po tygodniu kieratu. A może wziąć urlop? PONIEDZIAŁEK: Posiedzenie Zarządu. Skandal. Chcą mi obniżyć pensje o 10% - wychodzi, że o 10 tysięcy. Jak ja zwiążę koniec z końcem? Nawet na paliwo do BMW nie starczy... WTOREK: Zmieniłem Zarząd. Ten poprzedni był już stary. Miał już rok. SRODA: Delegacja załogi. Ach jak ja tego nie lubię. Marudzili, że od pól roku nie dostają pensji. Jakby nie wiedzieli, że ledwo wiąże koniec z końcem. CZWARTEK: Delegacja z Chin. Gadają trochę niezrozumiale. Ale najważniejsze, że dali mi w prezencie nowa sekretarkę. Ta czarna już się trochę zużyła. Skąd ja wezmę żółte meble? PIATEK: Trochę kłopotów z Chinka. Okazało się, że zna tylko chiński. No i trochę japońskiego. Skąd ja wezmę tłumacza? Chinka egzamin w łóżku zdała celująco. Nadal brak koncepcji w sprawie mebli. Chyba po prostu zmienię marmury w budynku na jaśniejsze. Pójdzie w koszty. SOBOTA: Praca prezesa nigdy się nie kończy. Zrobiłem uroczysty bankiet z nowym Zarządem. Zamówiłem TIR-a trunków. Starczyło. Pójdzie w koszty. A złośliwi śpiewają: "Niech żyją nam prezesi przez szereg długich lat, gdy prezesi pija w gorzelni wódki brak". Owszem z pierwsza częścią się całkowicie zgadzam. Ale druga? - Oczerniają na każdym kroku. NIEDZIELA: Dziś tylko trzy słowa. Kac, kac, kac. PONIEDZIALEK: Graliśmy z kumplami w pokera. Wygrałem nowa sekretarkę, podobno Rosjanka. No, kondycje to ona ma... Tylko ze pobiły się z ta Chinka. Nie wiem, o co, przecież zaspokajam je obydwie. Ta nowa ma niestety podbite oko. Trzeba będzie załatwić L4, i pchnąć ja na plastykę twarzy... Na szczęście nie będzie z tym problemu, w końcu jestem szefem Kasy Chorych. ?? Czy Jesteś Wiesniakiem ??
13:23, 19 luty 2007
.. 0 komentarz(e)
.. Link
Jeśli kiedykolwiek zrobiłeś coś podobnego to jesteś niestety... ;-) Scinałeś swój trawnik i znalazłeś samochód. Masz dom, który jeździ i samochody, które nie ruszają się z miejsca. Myślisz, że giełda papierów wartościowych otoczona jest płotem. Twoje słuchawki należały kiedyś do kina samochodowego. Twoja matka nie wyjmuje Malborasa z ust w chwili, gdy mówi gliniarzowi, by ją w tyłek pocałował. Napisałeś spray'em na wiadukcie imię swej dziewczyny. Twoja łódź nie opuściła garażu od 15 lat. Myślisz, że Volvo to pewna intymna część ciała kobiecego. Posiadasz futro z łasiczek, które sam uszyłeś. Jednym z Twoich największych problemów są robaki... i brudne paznokcie. Raczej spalasz trawę na podwórku niż ją kosisz. Twoja żona mawia "Chodź, pomachaj tą wajchą, chcę się wykąpać." Armia Zbawienia oddała Ci materac. Czasem grabisz liście w kuchni. Siedziałeś kiedyś wraz z rodziną wokół telefonu i czekaliście aż zadzwoni prezydent. Mieliście nadzieję, że ogłosi wyrok ułaskawiający. Twoją babcię wyrzucono z knajpy, bo używała zbyt obelżywych słów w towarzystwie barmana. Gdy ktoś spyta "A gdzie twoja torba?", odpowiadasz, że została w domu z dziećmi. W pracy żona musi nosić pomarańczową kamizelkę. Z radości strzelałeś w niebo, gdy któreś z Twoich dzieci się narodziło. W telefonie masz wklepany na stałe numer do wypychacza zwierząt. Zderzyłeś się kiedyś z jeleniem... celowo. Dostałeś kiedyś w prezencie pułapkę na szczury. Czyścisz swe paznokcie patykiem. Twój stolik do kawy służył kiedyś jako nawijarka od kabli. Trzymasz Raid w spray'u na stole w kuchni. Wbijasz kapsle od butelek po piwie we framugę drzwi wejściowych, by lepiej wyglądały. Twoja żona włazi na drzewo szybciej niż Twój kot. Twoja matka wpisała amunicję na listę prezentów od Świętego Mikołaja. Każde z gniazdek w Twoim mieszkaniu iskrzy. Rozwaliłeś każdy samochód, jaki posiadałeś. Na podłodze Twego samochodu znajduje się ponad pięć torebek z logiem McDonalds. Telefonista "Telezakupów Mango" poznaje Cię po głosie. Drzwi Twojej łazienki zostały kiedyś opieczętowane przez gliniarzy. Zostałeś wywalony z ZOO za uporczywe zadawanie małpom trudnych pytań. W czasie kąpieli używasz mydła przeciw pchłom i kleszczom. Uważasz, że "wynoszenie śmieci" to innymi słowy wychodzenie z teściami do kina. Nagrałeś sobie na video wszystkie odcinki "Złotopolskich". Hycel dzwoni po wsparcie, gdy ma wejść na Twoją posiadłość. Twoja antena od CB stanowi zagrożenie dla nisko przelatujących samochodów. Swoje sztuczne zęby zamówiłeś przez firmę wysyłkową. Strzeliłeś sobie tatuaż nad tyłkiem. Kradłeś papier toaletowy. Myślisz, że gorąca woda to woda, którą ktoś ukradł. Ludzie najpierw słyszą Twój samochód, a potem dopiero go widzą. Pedał gazu w Twoim wozie ma kształt stopy. Zabierasz wędkę do Wodnego Parku Rozrywki. Wybierasz się na wyścigi samochodów używanych i nie potrzebujesz programu imprezy. W pobliskim motelu gaszą światła, gdy się doń zbliżasz. Twój scyzoryk ma ostrze długości dwóch szczoteczek do zębów. Posiadasz dżinsową marynarkę. Wiesz, ile kłębów siana zmieści się w Twoim samochodzie. Twoje drzewo genealogiczne nie ma gałęzi. Nie musisz zatrzymywać się na siusiu, bo masz słoik w samochodzie. Aby udowodnić chłopakowi, że go kochasz, tatuujesz sobie jego imię na ramieniu. Musiałeś kiedyś wycierać imię oraz numer do swojej siostry z ulotki "Jeśli chcesz się zabawić!" Twój zięć jest też Twoim wujkiem. Kupiłeś video, bo gdy leci wrestling, to siedzisz w robocie. Gdy wracałeś ze studniówki, Twa panna rzucała butelkami po piwie w znaki, które mijaliście. Byłeś kiedyś zbyt pijany, by łowić ryby. Wycinałeś sobie paznokcie u nóg w kościele. Aby porozmawiać z kobietą, musisz zadzwonić do swej matki. Twoja żona ma brzuszek piwny i on Ci się podoba. Autostopowicze nawet Ci nie machają. W domu nie masz firanek, ale w samochodzie - owszem. Dziwisz się, jakim cudem kible na stacjach benzynowych są takie czyste. Plujesz bez otwierania ust. "Cats" jest dla Ciebie zbyt poważną gazetą. Masz tłuszcz pod paznokciami u nóg. Twoim zdaniem Dom Perignon to mafiozo. Wywalono Cię z budowy za wygląd. Skrobałeś kiedyś ryby w saloniku. Ojciec odprowadza Cię do szkoły, obaj uczycie się w tej samej klasie. Twój dom ma kółka, a samochód nie. Przynajmniej jedno z Twoich dzieci urodziło się na stole do snookera. Lodówkę trzymasz na balkonie lub w piwnicy. Dach Twojego samochodu pokryty jest taśmą klejącą. Ktoś kiedyś zrobił sobie z Tobą zdjęcie, bo chciał mieć fotkę z dziwolągiem. Uważasz, że francuska Riviera to jakaś pozycja miłosna. Jedną z dekoracji w Twoim domu jest znak "Sarny - następne 3 kilometry." Co najmniej dwóch Twoich krewnych ma ksywki Bubba lub Junior. Wiesz, jaki rodzaj liści sprawuje się lepiej niż papier toaletowy. Z obecną dziewczyną Twego ojca chodziłeś do jednej klasy. W zeszłym roku na Wielkanoc ukryłeś prezenty od króliczka pod krowimi plackami w stodole. Szanujesz Jacka Danielsa za to, co zrobił. Spotkania rodzinne są dla Ciebie świetną okazją na wyrwanie jakiejś laski. Na Twoim balu maturalnym funkcjonowało przedszkole dla dzieci balowiczów. Według Ciebie ostatnie słowa hymnu to "Panowie, odpalcie silniki". Z reguły zabierasz kratę piwa na mszę. Masz kartę stałego klienta u pobliskiego tatuażysty. Do zdjęć weselnych wyjąłeś wykałaczkę z ust. Cena Twojej ciężarówki koreluje z ilością benzyny w jej baku. Halloweenowa dynia przed Twoim gankiem ma więcej zębów niż Twa kobieta. Twoja 12-letnia córka pali fajki przy obiedzie, i to w obecności swoich dzieci. Uważasz, że genitalia to jakaś włoska firma biotechnologiczna. Dziesięć przykazań szcześliwego człowieka
13:17, 19 luty 2007
.. 0 komentarz(e)
.. Link
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| |
||
|
1. Człowiek rodzi się zmęczony a żyje, aby odpocząć. 2. Odpoczywaj w dzień abyś mógł spać w nocy. 3. Kochaj swoje łóżko jak siebie samego. 4. Jeżeli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu. 5. Praca jest męcząca. 6. Co masz zrobić dziś zrób pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego. 7. Jeżeli zrobienie czegoś sprawia Ci trudnośc, pozwól to zrobić innym. 8. Nadmiar odpoczynku nigdy nikogo nie doprowadziło do śmierci. 9. Kiedy ogarnia Cię ochota do pracy, usiądz i poczekaj aż Ci przejdzie. 10. Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia! :-) |
||

Arsenal Football Club - angielski klub piłkarski, jeden z najbardziej utytułowanych w lidze angielskiej.
Założony w 1886 r. jako Dial Square. W 1904 r. zespół awansował do pierwszej ligi, w której utrzymywał się przez 9 lat. Od końca I wojny światowej pozostaje w pierwszej lidze bez przerwy, jako jedyna angielska drużyna. Trzynastokrotny mistrz Anglii, dziesięciokrotny zdobywca Pucharu Anglii, dwukrotny triumfator Pucharu Ligi Angielskiej, zdobywca Pucharu Zdobywców Pucharów, Pucharu Miast Targowych, finalista Ligi Mistrzów oraz Pucharu UEFA.
| Arsenal FC | |||||||||||||||||||||||||||||||||
| Pełna nazwa | Arsenal Football Club | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| Przydomek | The Gunners (Kanonierzy) | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| Data założenia | 1886 jako Dial Square | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| Stadion | Emirates Stadium | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| Liczba miejsc | 60 000 | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| Prezes | |||||||||||||||||||||||||||||||||
| Trener | |||||||||||||||||||||||||||||||||
| Liga | Premier League | ||||||||||||||||||||||||||||||||
| 2005-06 | miejsce czwarte | ||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||